Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andromeda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andromeda. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 czerwca 2014

Otchłań Na Wyciągnięcie Ręki


Pardon me for my long absence!

Tak, wiem, diabelnie długo mnie tu nie było, ale żyję. Odwiedziłam za to Hades i tym podobne krainy {możecie to odnosić do poprawy z matmy, która odbyła się w podziemiach – że ta ostatnia ;D, bo wiecie, że Hades czy Ziemia to w naszej szkole podziemia ;D}.

Taa, i Gesslerową też wczoraj oglądałam – i o restauracji Nieobecnej słyszałam {Absynt właściwie, ale Nieobecna tak fajnie się kojarzy ;)}. Raczej nie oglądam „Rewolucji…”, no ale od czasu do czasu trzeba uruchomić normalną telewizję – jeszcze zależy, co kto uważa za normalną.

W ogóle to najlepsza ostatnio konwersacja – dobra, może nie, ale mnie rozwaliła. Nie będę rzucać imionami, więc oznaczę A, B i C. A: Matematyka to przedmiot szatana! B: Całkowicie się zgadzam. C: Ej, może ktoś zauważył, że jesteśmy w Ziemi? Ciekawa jestem, czy ktoś zgadnie, która to moja kwestia, ha! Jak się uda, dostaje sto procent punktów zajebiostycznej zajebiozy {oczywista oczywistość!} oraz pozwolenie na kupno lodów {mam śmietankowe z kawałkami biszkoptów obecnie w domu xd}. Ale i tak rozwala mnie tekst „jesteś za ładna, wyjdź”. Ogólnie to niektórzy z mojej klasy są dziwni. (: I fajnie!

Ubolewam nieco nad tym, że ostatnio w środę nie mieliśmy fizyki {znaczy ogólnie w środy nie mieliśmy xD}. Chciałabym leźć na spacer wtedy! xD Jeszcze z wice niektórzy wyłazili, ale to wcześniej i my nie mamy z nią lekcj. L

I tak, teraz co do tworu {i tak zagadam Was na śmierć, nie ukrywam – mam sporo do powiedzenia, naprawdę!}, nie jestem do końca pewna, czy aby „Otchłań na wyciągnięcie ręki” najbardziej pasuje. Myślałam jeszcze nad angielskim „The Sun Will Finally Rise Without You”, no ale… jeżeli ktoś ma jakiś pomysł, będę wdzięczna, gdyby się nim ta osoba podzieliła. (:

Jeśli ktoś tak do końca nie zrozumie {dobra, nie tylko, bo pewne ważne rzeczy są, które i tak człowieki muszą przeczytać}, na końcu jest pewnego rodzaju wyjaśnienie.

Ah, i wiem, że tych Twoich psychotropów, Semirkowa, to nic nie pobije! Ale proszę, dedykacja wędruje właśnie do Ciebie. Nie masz ich chyba wiele, co? ;) {Czy mi wszystko nieco podobne musi się zaraz z izotopami kojarzyć?! Za dużo fizy. xD}

sobota, 19 października 2013

Początek Końca

To jest trochę walnięte, uprzedzam, szczególnie to z księdzem na końcu *taak, wiem - spoiler, ale jednocześnie wcale nie spoiler. :D. Ale i tak wszyscy kochamy spoilery. *
Dedykacja dla Finite, bo... bo tak i już!
Nie wiem, czy Ci się to spodoba, ale mam nadzieję, że jednak tak. (:



Obserwowałem, jak wchodzi do kościoła, a jego długa, niemal czarna, peleryna włóczy się po ziemi. Nie wyglądał na takiego, co często bywa w takich miejscach. Przypominał mi raczej kogoś, kto popełnił wiele zbrodni. Pewnie wystraszył się śmierci - podsunął mi umysł. - Boga nie ma. To tylko wymysł ludzi, którzy boją się umrzeć, a świat jest dziełem przypadku. Nie istnieje żaden Stwórca, który wszystko kontroluje. Kto, będąc kimś potężnym, stworzyłby coś, co sprawiałoby jedynie kłopoty? Bez sensu. Mimo że człowiek w pelerynie mnie zaintrygował, nie poszedłem za nim. Postanowiłem pozostać na dworze i poczekać, aż msza dobiegnie końca. Ludzie wchodzący do kościoła próbowali nie zwracać na mnie uwagi, ale jakoś słabo im z tym szło. Zerkali na mnie, po czym odwracali wzrok, przerażeni i oburzeni. Wyjątkiem okazała się być mała dziewczynka z czerwoną kokardą we włosach. Zbliżyła się do mnie, uśmiechnięta od ucha do ucha, wołając: "wiem, kim pan jest".

sobota, 14 września 2013

The Mysterious Cat Chapter VII: The Death Always Finds A Way To Kill...

Północ!!!
YeeAAHH~!!!!
Specjalnie czekałam na tę porę.
(:
Okey, no więc to jest rozdział, pisany dla odmiany, po angielsku.
Jak chcecie tłumaczenie, bo nie jesteście dobrzy z angla albo po prostu je chcecie *nie wiadomo z jakich powodów - nie musicie się zwierzać*,  to pisać w komach - napiszę je za tydzień jak coś, bo szkoła... sami wiecie. Chociaż jakiś tam bardzo szczególnych słów nie używałam czy coś, a przynajmniej tak mi się zdaje.
Drowned też dostaje dedyka *heehoooo..!!* - wiem, że chcesz, Spider. 
I kurczę, ciągle Ci zapominam wysłać tego zdjęcia. Musisz mi o nim przypomnieć. 
Ale zapewniam, że na avatar by Ci pasowało idealnie. *podły uśmieszek*
Mam nadzieję, że nie ma wielu błędów.
Jak coś, to możecie ze mną zrobić to samo, co ja groziłam ostatnio F.
I dzisiaj tak kolorowo!!
Chciałam czerwony, ale jest zielony, bo czerwonego na blogu nie widać.
Ehhh...
Co do dedykacji, oczywiście obiecałam Finite. Głównie to dzięki niej zdecydowałam się napisać notkę po angielsku. Reszta będzie już normalnie, no chyba że kiedyś znowu mi coś do głowy wpadnie.





SARAH



Willow Lane. Tuesday. Nearly 10 o'clock. I was walking back and forth, not paying attention to pedestrians. There was no crowd, but sometimes I just happened to crash into someone. I was wondering how she's going to react when she sees me.

sobota, 7 września 2013

Jak Stałam Się Zupełnie Kimś Innym - Kimś, Kim Nigdy Nie Przypuszczałam, Że Się Stanę

Od czego by tu zacząć..?
No więc,
to jest opowiadanie niezwiązane z "Tajemniczym Kotem", ale oczywiście "... Kota" zamierzam jeszcze kontynuować. To opowiadanie natomiast nie będzie miało kontynuacji.
Mam nadzieję, że się Wam spodoba.
O, i nie jest aż takie długie jak poprzednia notka.




Wiedziałam, że to tak się skończy. Wiele razy ją ostrzegałam, żeby tamtędy nie chodziła. Ale ona nie słuchała. Uwielbiała imprezy, a szczególnie kręciło ją poznawanie nowych chłopaków. Wychodziła wieczorem, niekiedy wracając nawet o piątej nad ranem. Rodzice się nią w ogóle nie interesowali, mogła więc robić, co tylko chciała. Ojciec jeździł tirami, a matka nie pracowała. Znikała gdzieś całymi dniami, zostawiając córkę w domu. Dziewczyna była już prawie dorosła i wiadomo, że takich się nie niańczy, ale ważne jest posiadanie kogoś, komu można powierzyć swoje problemy. Mia nikomu się nie zwierzała, nawet mnie, chociaż byłam najpewniej najbliższą jej osobą. Kiedy miała problemy i nie potrafiła sobie z nimi poradzić, po prostu wychodziła się upić i nie wracała na noc. Żal mi jej było. Wielokrotnie mówiłam jej, żeby przestała, bo zniszczy sobie życie, ale ona nie słuchała. Mówiłam jak do ściany. Wiedziałam, że kiedyś może nie wrócić do domu w ogóle. Teraz stałam i patrzyłam, jak wkładają do grobu jej trumnę. Widok był straszny, ale jakoś nie chciało mi się płakać. To nie w mojej naturze. Widziałam za to innych ludzi, którzy ją znali, i którzy nie szczędzili łez. Matki i ojca na pogrzebie nie było.

niedziela, 1 września 2013

Tajemniczy Kot Rozdział VI: Niewłaściwa Decyzja

Hej, to znowu ja (:.
Szkoda, że dzisiaj 1 września i jutro rozpoczęcie roku szkolnego, no ale... cóż zrobić...
Ten rozdział jest długi, przez Finite *chociaż mam jej zgodę na pisanie większej liczby rozdziałów niż "potrzeba"* i innych, którzy pracowali przy regulaminie. I tak nie da się skrócić liczby rozdziałów, przedłużając ich długość dostatecznie do Waszych oczekiwań (mówię o osobach z ZO).
Finite dała mi dedykację przy ostatnim swoim opowiadaniu *tak, czekam na kontynuację i lepiej szybko się z nią uporaj, hehe*, więc ten rozdział dedykuję właśnie jej.
Mam nadzieję, że będziesz miała przyjemność z czytania, Alumina ^^.
A skoro rozdział jest długi, oczywiście możecie sobie podzielić i resztę doczytać później, co chyba nie jest problemem - wiecie, o czym mówię chyba.
Co do śpiączki Sarah, jeśli nie wiecie, o co chodzi (zapomnieliście z powodu czytania wielu blogów albo po prostu czytaliście niezbyt uważnie), przeczytajcie jeszcze raz rozdział II - "Przebudzenie".
Ale dla przypomnienia powiem, że sceny są pisane z życia kilku osób, ale jednocześnie trzeba pamiętać, że są z okresu śpiączki Sarah (jeśli nie jest pisane z "pamiętnika" Sarah, tylko na przykład Anny etc., dlatego choć Lina zginęła wciąż jest o jej przeszłości - tak, jakby dawne wizje, które widziała podczas śpiączki, ją obecnie nawiedzały). Sarah jeszcze nie wie, dlaczego tak się dzieje. Zapewniam, że wyjaśnienie znajdziecie na końcu mojego całego tworu. Zdradzę, że to będzie miało związek ze złotookim. Słyszeliście o nim już, heh, więc pewnie kojarzycie.
Rozdział nazwałam "Niewłaściwa Decyzja" głównie przez decyzję Sarah, żeby **SPOILER** umówić się z Anną i **SPOILER** jej pomóc.
Dlaczego niewłaściwa, dowiecie się w następnym rozdziale.
I wiem, że mam taki styl pisania, że nad niektórymi sprawami się trzeba zastanawiać, więc jeżeli czegoś nie wiecie bądź nie pamiętacie, pytać.
Będzie miło odpowiedzieć na Wasze pytania.
Aalle długa przemowa.
To czytajcie!
(:

czwartek, 22 sierpnia 2013

Tajemniczy Kot Rozdział V: Tragedie Chodzą Po Ludziach

Tak, wiem - kolejna notka wyszła bardzo szybko, po bardzo krótkim czasie, ale po prostu musiałam ją napisać i opublikować, heh.
Niedługo buda i wtedy pewnie nie będę pisać tak często.
Już mam książki *a kto ich jeszcze nie ma?*.
Dobrze, że z chemii jest fajniejsza niż była.
Z fizy też jest fajna :).
Na od angla trzeba czekać, bo przydzielenie do grup będzie.
Uhh...
Z matmy jak zwykle katastrofa ^strofakata, jak ja mówię^.

A ja tu o szkole...
Pewnie Wam teraz doła robię, co?




LINA

6 lat wcześniej


Siedziałam w swoim pokoju, rozwiązując zadania z matematyki. Nie były one trudne. Matematykę miałam we krwi i prawie wszystko przychodziło mi z łatwością. Rzecz jasna, wolałabym pooglądać telewizję, ale gdybym dostała pałę z pracy domowej, mogłabym skończyć w laboratorium. Ojciec mnie straszył, że jeśli nie będę się uczyć, skończę tak samo jak moja siostra, Cosima. Zabierali ją pod byle pretekstem, nawet jeśli nie chodziło o naganne zachowanie. Dziewczyna miała od zawsze pecha. Nie była ani ładna ani mądra - była niska, nosiła grube okulary i przypominała szczura. Próbowałam jej pomóc. Wielokrotnie starałam się przekonać ojca do zaprzestania okrutnych eksperymentów, jednak on upierał się, że to, co robi jest ważne. Wtedy zazwyczaj dostawałam pasem. Co dziwne, nigdy mi nie zdradził, o co w jego eksperymentach chodzi. 

sobota, 17 sierpnia 2013

Tajemniczy Kot Rozdział IV: Echa Przeszłości

SARAH


Chodziłam w tę i z powrotem po korytarzu jakiejś szkoły. Ściany były brudnożółte. Gdzieniegdzie wisiały obrazy autorstwa uczniów - niektóre ładniejsze, niektóre brzydsze. Obrazy przyodziano w ciemnobrązowe, grube ramy. Mijałam właśnie jeden z nich, ukazujący morski krajobraz.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Tajemniczy Kot Rozdział III: Życie Toczy Się Dalej

Ta notka jest chyba o wszystkim i o niczym.
Tytuł też jakoś się szczególnie nie tyczy tego, co napisałam, ale jakoś rozdział musiałam nazwać.



ANNA
...



Oszołomiona tym, co przed chwilą widziałam, nie mogłam ot tak powrócić do siebie. Dlaczego śniło mi się, że ja i on... się całowaliśmy? Dlaczego w tym śnie chciałam go zabić? Dlaczego zamienił się w nim w popiół? Poczułam, jak na policzkach formują się rumieńce.
- Zmęczona jesteś - oświadczył chłopak. - Pewnie to przez tą pogodę. Leje i leje, końca nie widać. Nawet ja zrobiłem się trochę senny.

sobota, 10 sierpnia 2013

Tajemniczy Kot Rozdział II: Przebudzenie

Szczerze myślałam, że ta notka wyjdzie dłuższa.
Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.
Zapraszam do komentowania :).


SARAH



Pik, pik, pik... - ten uciążliwy dźwięk stale dawał mi w kość, wypełniał całą czaszkę. Pragnęłam go wyłączyć, lecz nie byłam w stanie się poruszać. Byłam jak przykuta - kończyny były dziwnie bezwładne, ociężałe, jakby obrzmiałe. Leżałam na twardym, wąskim łóżku. Poręcze broniły przed upadkiem. To raczej nie jest mój dom - stwierdziłam z paniką. Coś było nie tak. Otworzyłam oczy, ale natychmiast je zamknęłam, czując ostry, kłujący ból, spowodowany nagłą jasnością. Drażniący odgłos nadal nie ustawał. Pik, pik, pik... - coś wciąż pikało mi w środku głowy. 

środa, 7 sierpnia 2013

Tajemniczy Kot Rozdział I: Upiorny Sen

Hej.
Z tej strony Aleksandra - znajomi mówią Olka.
Nie jest to chyba zbyt krótkie, zbyt długie też nie jest.
Oczywiście będzie kontynuacja.
 
ANNA
Nie wiedzieć kiedy widok sali gimnastycznej zamienił się w scenerię... zamku. To na pewno był zamek, ponieważ korytarze były wąskie, sufity wysokie, mury grube i cała budowla od środka wyglądała na starą. Uciekałam, sama nie wiedząc przed czym lub przed kim. Wnętrze sprawiało wrażenie opuszczonego. Słyszałam jedynie odgłos swojego oddechu oraz stukot butów - ciężkich, o śliskich podeszwach, które utrudniały mi każdy krok. Zielona, długa do ziemi suknia także nie pomagała, jeśli chodziło o poruszanie się.