To jest trochę walnięte, uprzedzam, szczególnie to z księdzem na końcu *taak, wiem - spoiler, ale jednocześnie wcale nie spoiler. :D. Ale i tak wszyscy kochamy spoilery. *
Dedykacja dla Finite, bo... bo tak i już!
Nie wiem, czy Ci się to spodoba, ale mam nadzieję, że jednak tak. (:
Obserwowałem, jak wchodzi do kościoła, a jego długa, niemal czarna, peleryna włóczy się po ziemi. Nie wyglądał na takiego, co często bywa w takich miejscach. Przypominał mi raczej kogoś, kto popełnił wiele zbrodni. Pewnie wystraszył się śmierci - podsunął mi umysł. - Boga nie ma. To tylko wymysł ludzi, którzy boją się umrzeć, a świat jest dziełem przypadku. Nie istnieje żaden Stwórca, który wszystko kontroluje. Kto, będąc kimś potężnym, stworzyłby coś, co sprawiałoby jedynie kłopoty? Bez sensu. Mimo że człowiek w pelerynie mnie zaintrygował, nie poszedłem za nim. Postanowiłem pozostać na dworze i poczekać, aż msza dobiegnie końca. Ludzie wchodzący do kościoła próbowali nie zwracać na mnie uwagi, ale jakoś słabo im z tym szło. Zerkali na mnie, po czym odwracali wzrok, przerażeni i oburzeni. Wyjątkiem okazała się być mała dziewczynka z czerwoną kokardą we włosach. Zbliżyła się do mnie, uśmiechnięta od ucha do ucha, wołając: "wiem, kim pan jest".