Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Początek Końca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Początek Końca. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2013

Początek Końca

To jest trochę walnięte, uprzedzam, szczególnie to z księdzem na końcu *taak, wiem - spoiler, ale jednocześnie wcale nie spoiler. :D. Ale i tak wszyscy kochamy spoilery. *
Dedykacja dla Finite, bo... bo tak i już!
Nie wiem, czy Ci się to spodoba, ale mam nadzieję, że jednak tak. (:



Obserwowałem, jak wchodzi do kościoła, a jego długa, niemal czarna, peleryna włóczy się po ziemi. Nie wyglądał na takiego, co często bywa w takich miejscach. Przypominał mi raczej kogoś, kto popełnił wiele zbrodni. Pewnie wystraszył się śmierci - podsunął mi umysł. - Boga nie ma. To tylko wymysł ludzi, którzy boją się umrzeć, a świat jest dziełem przypadku. Nie istnieje żaden Stwórca, który wszystko kontroluje. Kto, będąc kimś potężnym, stworzyłby coś, co sprawiałoby jedynie kłopoty? Bez sensu. Mimo że człowiek w pelerynie mnie zaintrygował, nie poszedłem za nim. Postanowiłem pozostać na dworze i poczekać, aż msza dobiegnie końca. Ludzie wchodzący do kościoła próbowali nie zwracać na mnie uwagi, ale jakoś słabo im z tym szło. Zerkali na mnie, po czym odwracali wzrok, przerażeni i oburzeni. Wyjątkiem okazała się być mała dziewczynka z czerwoną kokardą we włosach. Zbliżyła się do mnie, uśmiechnięta od ucha do ucha, wołając: "wiem, kim pan jest".