Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lady Stark. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lady Stark. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 listopada 2013

Zawód: Obserwacja Psycholi Prolog

Witam Was znów シ.
To jest coś nowego i nie jest to związane z "Oczami Węża". Jest to, na szczęście, o połowę dłuższe od tamtego prologu.
Dedykacja należy się Tobie, Finite - kurde, miałam dzisiaj czytać Twoje notki, a jakoś wpadłam na pewien pomysł i musiałam go zrealizować. Mam nadzieję, że wybaczysz.




Siedzieli naprzeciw siebie przy stole, mierząc się wzrokiem. Wiedziałam, że choć z charakteru byli dosyć do siebie podobni, nie darzyli się sympatią. Często widziałam, jak mijali się i mieli bardzo wielką ochotę się pobić, chociaż raczej nie mieli równych szans na wygraną. Jeden był niższy, drugi wyższy. Ten niższy był chudy i łysy. Oczy miał głęboko osadzone i często je mrużył, co jednak nie było wywołane przez krótkowzroczność. Twarz miał w kształcie jakby klepsydry, jeśli można tak powiedzieć. Jego ulubionymi zajęciami były drapanie się po głowie, oblizywanie się za każdym razem, kiedy pokazała się przed nim jakaś ładna kobieta oraz wyzywanie tych, których uważał za słabszych od siebie. Ten wyższy miał na głowie włosy, ale było ich niewiele. Był dobrze zbudowany. Patrząc na jego mięśnie, można było odnieść wrażenie, że zażywał sterydy. Jego wzrok był lekko zamglony i matowy – ludzie bali się z tego powodu patrzeć mu w oczy, jednak obawiali się głównie jego wyglądu. Słyszałam pogłoski, że załatwił szefa jakiegoś gangu. Słyszałam również, że lubił handlować różnego rodzaju używkami – niektóre z nich sporządzał własnoręcznie i ludzie od nich umierali. Ja z kolei byłam zwykłą (i jednocześnie niezwykłą) dziewczyną, która miała za zadanie się dowiedzieć, za co siedzieli i dlaczego tego wyższego więźnia skazano na śmierć. Pewnie gdyby ktoś to czytał, zapytałby, dlaczego to akurat moja rola i po co w ogóle to robić. Otóż to, moim hobby było obserwowanie największych psycholi i opisywanie ich przewinień. Uwielbiałam też zobaczyć ich wszystkich na własne oczy. Raczej starałam się trzymać w cieniu, tak, żeby nikt nie zwrócił na mnie uwagi, ale czasem zdarzało mi się z którymś porozmawiać - choć to raczej była wymiana kilku niegrzecznych słów. Nie zawsze udawało mi się wejść do więzienia i je bez przeszkód opuścić - jednakże jakoś z problemów wychodziłam bez szwanku, a było to zasługą mojej ekipy: hakera Sebastiana, jego pomocnicy Nikki, która także zajmowała się hakowaniem i tego typu sprawami, oraz Petera, który nie miał przydzielonej jakiejś szczególnej funkcji – najczęściej kłamał, żeby to wyciągnąć mnie z opresji, a wychodziło mu to doskonale – zawsze śmiałam się z niego, że urodził się kłamcą i jego przeznaczeniem było do nas dołączyć.