"Jeśli któregoś dnia masz być szczęśliwy, czemu nie zaczniesz dzisiaj?"
Dedyk dla całego świata. Wszystkich czytelników, autorów i naszych kochanych administratorek.
Ludzie, uśmiechajcie się. Po to jest życie :D
Już od rana czułam, że coś jest
nie tak. Mimo zapachu ozonu i niskiej temperatury powietrza ciężko mi się oddychało. Idąc do domu,
widziałam matki z dziećmi, zakochane pary, biznesmenów i staruszków. Prawie
każda z mijanych osób była szczęśliwa i radosna. Natomiast, moje usta zachowywały
się jakby zapomniały co to uśmiech. Nawet Cristine, moja najlepsza przyjaciółka
nie potrafiła poprawić mi humoru. Najgorsze było to, że nie znałam powodu mojej
chandry, co potęgowało narastające we mnie uczucie irytacji. Właściwie nie
wiedziałam jakim cudem przetrwałam katorgę, którą było siedem lekcji pod rząd z
dyrektorem mojego gimnazjum. Po tak ciężkich przeżyciach wracałam do domu z
zakładu tortur zwanego „szkołą”.
Nim się zorientowałam, zmieniło
się całe, moje, dotychczasowe życie i światopogląd. W jednej chwili byłam
zwyczajną piętnastolatką wracającą do domu przez cztery najbardziej ruchliwe
ulice Nowego Jorku, a parę godzin później, tą Jessicą, bohaterką Stanów
Zjednoczonych, a zarazem dzieckiem, które zniweczyło plany chorobliwie skąpego
prezydenta, Daniel’a Richardsona.